Rzeczy, których AI nie wie o mieszkaniu, które sprzedajesz – a powinno

Przeanalizuje ceny. Podpowie widełki. Wygeneruje opis i zasugeruje gdzie dodać ogłoszenie. 

Sztuczna inteligencja w nieruchomościach potrafi dziś całkiem sporo – od wsparcia w wycenie, przez tworzenie treści, aż po dobieranie ofert pod konkretnego klienta.

To działa. O ile… dostanie dobre dane.

Bo nawet najbardziej zaawansowany algorytm nie ma dostępu do tego, co Ty wiesz o nieruchomości. A to, co niewidoczne dla AI – często jest dokładnie tym, co potencjalny  klient chce wiedzieć o nieruchomości.

Jeśli więc chcesz, by AI naprawdę Ci pomogło w marketingu, musisz najpierw dać mu coś, czego samo nie znajdzie. Co?

Flow mieszkania. AI tego nie ogarnie, bo nigdy nie trzymało kubka z kawą w ręku

Możesz wklepać do AI rzut, metraż, typ kuchni i wytyczne w stylu „napisz opis funkcjonalnego mieszkania z aneksem”. Co dostaniesz?

Prawdopodobnie coś w rodzaju:

„Przemyślany układ wnętrza zapewnia komfort codziennego życia”.

Czyli… nic.

Bo AI nie wie (dopóki mu nie powiesz), że tu się po prostu dobrze mieszka. Że można wyjść z łóżka, przejść do kuchni, zaparzyć kawę i wyjść na balkon – bez slalomu między stołem, kanapą i suszarką z praniem. Nie wie, że dzieci biegają w kółko salon-kuchnia-przedpokój, bo układ na to pozwala. Ani że właścicielka mówi: „To pierwsze mieszkanie, które nas nie męczyło”.

Takie rzeczy widzisz (i słyszysz!) tylko Ty, kiedy naprawdę z tą przestrzenią się zapoznasz. I właśnie to warto później wrzucić do opisu – zamiast banałów.

 „Z kuchni możesz przejść na balkon bez toru przeszkód – idealne, jeśli lubisz poranną kawę na świeżym powietrzu albo po prostu nie chcesz obijać się o meble”.

To jest to, co sprzedaje. A nie „funkcjonalność wnętrza”.

Światło, dźwięki i zapachy. AI ich nie poczuje, bo nie ma nosa

Możesz napisać prompt: „Uwzględnij, że mieszkanie jest jasne”. I dostaniesz klasyk:

„Duże okna zapewniają dostęp naturalnego światła przez większą część dnia”.

Okej. Ale AI nie wie, jakie to światło jest naprawdę. Czy miękkie i rozproszone? Czy wali po oczach jak flesz? Czy rano wpada do kuchni i robi klimat jak z reklamy kawy, a po południu delikatnie oświetla półki z książkami w salonie?

AI nie czuje też zapachu klatki schodowej. Ani nie wie, że przez otwarte okno słychać śpiew ptaków, a nie silniki. Te rzeczy klient wyczuwa od progu – i dobrze by było, żeby już opis zrobił mu apetyt na więcej.

 „W salonie przez cały dzień jest jasno – ale nie tak, że trzeba zasłaniać rolety, tylko tak… przyjemnie. Idealnie na rośliny, kawę i scrollowanie feedu w naturalnym świetle”.

 „W łazience pachnie świeżością, nie wilgocią”.

AI nie poczuje tego za Ciebie. Ale Ty możesz – i powinieneś to napisać.

Sąsiedzi, sklep za rogiem i kot z balkonu naprzeciwko – czyli rzeczy, których nie znajdziesz w danych

Możesz podać AI lokalizację, możesz dodać „blisko komunikacji miejskiej” albo „sklepy w okolicy”. I tak właśnie to zostanie przetrawione:

„Dogodna lokalizacja zapewnia dostęp do wszelkich udogodnień życia codziennego”.

Czyli znowu: nic konkretnego.

A przecież to, co faktycznie robi różnicę, to sąsiedzi, którzy mówią „dzień dobry”, pani z warzywniaka, która zawsze dorzuci pęczek koperku i fakt, że od kiedy właściciel tu mieszka, nigdy nie zginęła mu paczka.

To jest właśnie lokalna jakość życia, której żadne ChatGPT nie wymyśli – chyba że mu ją opowiesz.

Pytaj klienta o detale:

  • Co lubisz w tej okolicy?
  • Z kim można zamienić dwa słowa pod blokiem?
  • Co Cię zaskoczyło pozytywnie, odkąd tu mieszkasz?

Nie musisz robić z opisu przewodnika po dzielnicy, ale jedno zdanie, które przemyci lokalny klimat, robi robotę:

 „Osiedle jest spokojne, a sąsiedzi w stylu »życzliwi, ale nie wścibscy«”.

 „Pod blokiem warzywniak, w którym znają Twoje imię już po pierwszej wizycie”.

Takie rzeczy tworzą emocjonalny kontekst. A emocje kupują mieszkania.

Rzeczy, których nie widać na zdjęciach – ale klient je poczuje od progu

Możesz mieć perfekcyjne zdjęcia z filtrem „ciepłe światło” i szerokim kadrem z narożnika pokoju. Ale nie pokażesz na nich, że:

  • klatka schodowa pachnie jak szatnia w podstawówce,
  • sąsiad z dołu słucha disco polo codziennie od 7:00,
  • winda zacina się co trzecie piętro i robi to z hukiem, który przypomina lądowanie satelity.

I odwrotnie – nie pokażesz też, że:

  • cisza na osiedlu jest tak kojąca, że masz ochotę mówić szeptem,
  • drzwi wejściowe zamykają się „na klik”, jak w dobrym aucie,
  • a właściciel zostawił solidne meble, których solidności zdjęcie nie oddaje.

Te detale tworzą realny obraz nieruchomości. I klient ich  szuka – nawet jeśli nie potrafi ich nazwać. On po prostu czuje, że „coś tu gra” albo „coś tu nie klika”.

Twoja rola jako agenta? Złapać to wcześniej i ubrać w jedno konkretne zdanie. Bez lania wody.

 „Osiedle ciche – ale nie na zasadzie: »cisza, bo nic tu nie ma«, tylko: »cisza, bo każdy tu ma co robić«’’.

„Klatka czysta i pachnąca jakby ktoś codziennie ją mył. Bo ktoś faktycznie to robi”.

AI tego nie wymyśli. Bo nikt jej jeszcze nie wynalazł nosa, uszu i zdrowego rozsądku.

Na koniec: AI to narzędzie. Ale to Ty wiesz, co warto pokazać

Nie mam nic do AI. Sama korzystam. Ale żeby wygenerować opis, który naprawdę działa – trzeba mu najpierw dać coś, co ma sens. A to „coś” wciąż trzeba zauważyć, usłyszeć, poczuć. Na własne oczy, uszy i nos.

Więc jeśli chcesz korzystać z AI – super. Ale pamiętaj, że żaden algorytm nie zastąpi Twojej uważności. Bo najlepsze opisy zaczynają się od dobrego wywiadu, nie od prompta.

I nie dotyczy to tylko agentów nieruchomości. Deweloperzy – to również ukłon w Waszą stronę. Jeśli chcecie, żeby inwestycja „sprzedawała się sama”, to przestańcie pisać, że „nowoczesna architektura w połączeniu z zielenią tworzy spójną całość”. To nie jest opis. To jest puste zdanie, które można wkleić wszędzie.

Ludzie nie kupują tylko mieszkań. Kupują miejsca do życia. A żeby o nich opowiedzieć – trzeba znać trochę więcej niż liczbę metrów kwadratowych i hasło „ekspozycja południowa”.

AI nie zrobi tego za Ciebie. Ale może Ci pomóc — o ile najpierw Ty zrobisz robotę.

Podobne wpisy